Przeczytałem ostatnio fajny tekst na 1up.com w którym twórcy znanych komputerowych erpegów (w tym także Marcin Iwiński, z CD Projekt – czyli „ten od Witchera”) zastanawiają się nad ewentualnym podziałem rynku na MMO i „single player” RPG – takie jak Witcher, Mass Effect i inne. Według panów wypowiadających się na temat eRPeGów średnia wieku graczy w tego typu gry to około 33 lat. Nie mają oni już czasu na wielosetgodzinne gry, takie jak pierwsze Fallouty czy Baldurs Gate.Gry RPG dla nich muszą być krótsze i jednocześnie mogą zawierać treści dla dorosłych. Jednocześnie konkluzja jest jedna – MMO takie jak World of Warcraft nie zagrażają RPG dla jednego gracza. Po prostu – ich target jest inny. Gracze w WOW są młodsi i mają więcej czasu na granie, potem poszukują już mniej interakcji, a więcej dobrej treści. Bo MMO, niestety, ma dość kiepską fabułę, ale za to ma możliwość interakcji między graczami, a z kolei taki Witcher – przechodzi się go „jednym tchem”, ale samemu. Opisał ten problem Hobibit na swoim blogu (podając liczne przykłady), więc ja już nie będę powtarzał.

media

Wracając do omawianego tekstu z 1up.com (który polecam przeczytać) – najbardziej nie podobały mi się wypowiedzi naszego rodaka – właśnie Pana Iwińskiego. Zachowywał się jak marketingowiec, a nie jak ktoś, kto tworzy gry. Kiedy w wypowiedziach jego bardziej doświadczonych kolegów padały konkrety, Iwiński starał się w swoich wypowiedziach wspominać marki i nazwy należące do CD Projektu. I tak często padają zdania w rodzaju „Uważam, że cyfrowa dystrybucja gier, taka jaką oferujemy w GOG.com…” albo: „Kiedy tworzyliśmy Wiedźmina skoncentrowaliśmy się na ….”. Oczywiście nie są to dokładne cytaty, ale wydźwięk jaki słowa Iwińskiego miały dla mnie. Podziwiam CD Projekt i gratuluję mu Wiedźmina – Przeszedłem całą grę i jestem w niej zakochany – kawał dobrej roboty – tak graficznej jak i treściowej. Nie wiem też czy brzmienie wypowiedzi założyciela CD Projektu było celowe, czy wynikało z małego doświadczenia na rynku. Wszak wydali tylko JEDNEGO RPG, więc do BioWare to im daleko. Niemniej jakoś czułem zgrzyt. Nie wiem – może Wy po przeczytaniu tego tekstu będziecie imeli inne odczucia?

Tak czy inaczej – czekam na Wiedźmina II!